Historia i treningi
Małgorzata Kulpa - Meg Kulpa

WWW.CITYMEB.PL

Współpracę z Jarosławem Kostrzewskim rozpoczęłam w marcu 2010 roku. Byłam wtedy w nienajlepszej formie o czym świadczyło bieganie pierwszego zakresu w tempie powyżej 6 minut na km. Pierwsze sukcesy zaczęły się w sierpniu 2010 roku, kiedy wystartowałam w biegu w Skotnikach u Stasia Wcisło, gdzie zajęłam w biegu na 2.5 km drugie miejsce.

Potem Tarnów i trzecie miejsce w biegu na 3.3 km.



Sezon 2011

Większe sukcesy rozpoczęły się już w roku 2011 od biegu przełajowego w Parku AWF w Krakowie. W inauguracji ścieżek biegowych zajęłam drugie miejsce. Bieg był dosyc ciężki, ponieważ nie lubię biegac przełajów, trasa wiodła pod górkę, trzeba było skakac przez leżące kłody i biec po piaskownicy, nie wspominając o bagnistym podłożu o tej porze roku, po niedawnych roztopach i ubiegłorocznej powodzi.



Wszyscy trenerzy podkreślają jednak, że aby dobrze biegac, trzeba umiec biegac przełaje.
Także jak tylko macie możliwości, nawet nie zajmując dobrych miejsc, biegajcie przełaje, a polepszycie technikę biegu. Ja na przykład często startowałam w tym roku w profesjonalnych przełajach PZLA w Krakowie i nie bardzo przejmowałam się tym, że byłam na szarym końcu, bo był to dla mnie idealny trening.

Potem był start w mini maratonie Cracovia 16 kwietnia 2011. Zajęłam tam 14 -te miejsce z czasem 17:03, co było dla mnie dużym sukcesem, bo pierwszy mini maraton zaczynałam z czasem ponad 26 minut, a w zeszłym roku było to ponad 18:23 minuty. W biegu ogromnie pomógł mi Robert, który ostanie 2 km ciągnął mnie w tempie 4:00 / km. Biedny biegł z plecakiem na plecach, spodniach jeansowych i zmagał się ze stojącymi na trasie przechodniami, co widac na załączonym zdjęciu (ten pan w białej czapeczce).




15 maja 2011 wystartowałam na dystansie 3.2 km w biegu UEK w Krakowie. Tradycyjnie jak co roku okropnie lało. Udało mi się, zmagając z deszczem, zając 3 miejsce w klasyfikacji generalnej.



22 maja 2011 roku Boguś zaproponował wyjazd do Jastrzębia Zdroju, gdzie mieliśmy pobiec 5 km.
Było okropnie gorąco. Bieg rozpoczął się w samo południe. Trasa dośc trudna, mnóstwo podbiegów, zbiegów, palące słońce i niesamowity finish w moim wykonaniu. Udało mi się wyprzedzic pare zawodniczek i rzutem na taśmę wywalczyc trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej z czasem 20:59,  jakby trasa miała jeszcze 50 metrów wiecej, jestem pewna że bieg był do wygrania, bo drugie miejsce przegrałam prawie dochodząc Anię Balbus o 1 sekundę, a pierwsze o 4 sekundy.

12 czerwca 2011 odbył się w Krakowie III meeting AZS Samsung Athletic Cup, gdzie pojawili się czołowi lekkoatleci z Polski i ze świata.
Postanowiliśmy utworzyc kobiecą sztafetę na bieg 4 x 100m. Była to super zabawa i mam nadzieję, że często będzie to powtarzane. Oprócz tego w biegu na 800 m, przyznam, że bardzo źle przeze mnie rozegranym, zajęłam drugie miejsce.




18 czerwca 2011 roku Jarek zaproponował start w Nysie. Bardzo się obawiałam tego biegu, ponieważ nie biegałam takich dużych dystansów jak 10km. Mój rekord z 2009 roku to było ponad 46 minut.
Przyjechało dużo czołowych biegaczy, między innymi mistrzów Polski i reprezentantów w imprezach rangi światowej. Konkurencja była bardzo duża. Pogoda idealna, lekkie zachmurzenie z pojawiającą się od czasu do czasu mżawką i temperaturą 21 stopni. Trasa płaska. Dwie pętle po 5 km. Oprócz tego wśród kibiców znaleźli się członkowie mojej rodziny, ponieważ bieg rozpoczynał się i kończył pod oknami domu mojego brata.




Strzał startera i się zaczęło. Pierwsze 6 km biegło mi się dobrze, kryzys nastąpił na 7 km, ale na szczęście krótkotrwały bo już od 8 km leciało mi sie super, po 4:00/km, co było dla mnie niesamowite. Dystans ukończyłam z czasem 42:31 sekund i ostatecznie zajęłam 9 miejsce ogólnie i pierwsze w swojej kategorii wiekowej K20, co było dla mnie ogromnym sukcesem i myślę, że sukcesem trenerskim Jarka również.

OBÓZ W POKRZYWNEJ

6 sierpnia 2011 roku rozpoczęliśmy 10 dniowy obóz treningowy w moich rodzinnych stronach.
Dzień rozpoczynaliśmy od porannych rozruchów. Pogoda w pierwszych dniach nas nie rozpieszczała. Było dośc chłodno, burzowo i mokro, ale potem się poprawiło.

Jarek i Alina mieszkali w pobliskiej Migałówce, a ja u siebie w domu.

Lasy w Pokrzywnej i Głuchołazach są idealnym miejscem do wysokogórskich treningów. Kto kiedykolwiek był, na pewno wie o czym mówię.

Jest cicho, mało ludzi (choc na długi sierpniowy weekend duzo sie zjechalo :-(
Dwa treningi dziennie, wiekszośc po górach. Na stadion jechaliśmy do Głuchołaz. Ciągle czekam na zdjęcia z obozu, może wkrótce uda mi się je tutaj zamieścic, bo naprawdę warto. Póki co widok na kopę i ścieżki biegowo - rowerowe.



Wkońcu otrzymałam zdjęcia z obozy z Pokrzywnej :-)





Krioterapię robiliśmy w pobliskim potoku. Gwarancja - zero zakwasów. Oprócz tego zawsze wracaliśmy z treningu z pełnymi kieszeniami grzybów - choc niektóre okazały się trujakami :-).











Powrót do Krakowa i pierwszy bieg testowy po obozie 20 sierpnia 2011. Bieg Śladami Jana Pawła II - dystans około 11 km. Wydawało się na początku, że nie będzie gorąco, jednak w trakcie biegu upał doskwierał. Przybiegłam na trzecim miejscu, i to był jak narazie mój największy sukces.




W następnym tygodniu 28 sierpnia wybraliśmy się w rodzinne strony Kasi Majchrzak - do Blachowni na przełajową 8-semkę. Obsada jak zwykle dobra. Zapisy na bieg zakończyły się na długo przed terminem zawodów z powodu dużego zainteresowania - ponad 600 osób. Popełniłam błąd przed biegiem, bo za mało zjadłam i w trakcie biegu byłam tak głodna, że brakło mi energii na 2, 3, 4 i 5 km.
Ostatecznie zajęłam 5 miejsce i trzecie w kategorii K20.



Nauczona doświadczeniem, że należy nie biegac z pustym żołądkiem, do Rzeszowa 3 września na Nocny bieg Solidarności, wybraliśmy się z Bogusiem, Helenką, Stasiem Skotniki, z pełnym prowiantem żywieniowym. I tym razem przesadziłam w drugą stronę. Bieg składał się z czterech pętli po 1.5 km. Łącznie 6km ulicami Rzeszowa. Pierwsze 5 km biegło mi się naprawdę super. Kryzys nastąpił po 5km, ledwo co udało mi się doczołgac do mety. Czas na mecie to 24:00 minuty i ósme miejsce w klasyfikacji generalnej, pierwsze w kategorii K20.

Krynica Zdrój - Festiwal Biegowy 9-11 września 2011.


Jarek przed startem na 100 km!



Do Krynicy przyjechaliśmy już w piątek. Jarek miał o 3 rano start na 100 km, ja w sobotę na 10km.
Pogoda była dośc fajna, nie za gorąco, nie za zimno. Panował tam wspaniały sportowy nastrój. Sprawnie odebrane pakiety startowe, spotkanie przed 100 tką i mały doping dla ultrasów.

Sobota, ultrasi już od paru godzin na trasie. Do naszej małej ekipy na deptaku w Krynicy dołączają pozostali Mastersi. Tłumnie pojawili sie w strojach Cracovia Marathon. Rozgrzewka i start. Tempo dobre poniżej 3:50 / km. Gdyby trasa wiodła rzeczywiście cały czas w dół można było by uzyskac czas poniżej 40 min jak w założeniu. Ale pojawiały się małe wzniesienia i siodła. Teraz tylko oczekiwanie na biały kościół w Muszynie, który jak na złośc nie chciał sie pojawic. Kryzys oczywiście nastąpił na 7km. Potem kolejne przyspieszenie na 9km i tak już do mety przy ostrym sygnale karetki pogotowia. Czas 40:07 sekund i nowy rekord na 10km, 5 miejsce w kategorii do 35 lat i 9 miejsce w generalce. Weekend w Krynicy dosyc udany. Jarek zakończył bieg z dużym poślizgiem. Gdyby biegł na 10 km został by mistrzem Polski w kategorii M35 lub był w pierwszej trójce Maratonu. Wielka szkoda, ale czego nie robi się dla Mount Blanc.

Rekord kolejny miał byc pobity w Knurowie na 10km 25 września, ale z powodu wypadku i wizyty w szpitalu, nie udało się zakończyc biegu. Upadek na 8.25 km. Tak niewiele zostało :-(

Potem choroba i kolejne zawody w Chorzowie - Silesia Połmaraton 2 października musiałam odpuścic.

Z Bogusiem wybraliśmy sie do Zabrza tydzień później na 2.6 km. To był jednak błąd ponieważ choroba nadal mi przeszkadzała i ukończyłam bieg na 4 miejscu z czasem około 12 minut!

Sezon miałam zakończyc biegiem w Tarnowie 16 października, gdzie planowałam wygrac bieg na 2.6 km. Niestety konkurencja okazała się znowu silniejsza mimo znakomitego czasu 10:03.



Pozostaje niedosyt na 2012 rok! Cel to biegac regularnie ponizej 40 min na 10 km i poniżej 20 min na 5 km i oczywiscie pierwsze zwycięstwo.

Jeszcze 22 października pojechaliśmy do Lipinek, gdzie mężczyźni biegli 10 km, a kobiety 5km. Oczywiście zjawiła się cała czołówka kobiet i musiałam się zadowolic 10 miejscem i 8 w kategorii K20. Czas to 20:37. Boguś przegrał trzecie miejsce paroma sekundami, Stasiu nie dał rady konkurencji w swojej M60 kategorii, jedynie Łukasz, nasz nowy towarzysz obronił chonoru i stanął na pierwszym miejscu w swojej kategorii M20.



SEZON 2011 KONIEC!



 
Reklama
 
 
Stronę odwiedziło 18329 odwiedzający
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=